Niewolnictwo XXI wieku. Jak wygląda współczesny handel ludźmi?

Jeszcze nigdy w historii ludzkości niewolnictwo nie było tak rozpowszechnione, jak dziś. Liczba niewolników szacowana jest aktualnie na 12 milionów osób na całym świecie. Duża część z nich to dzieci. Czy działania zwykłych ludzi mogą powstrzymać rozprzestrzenianie się tego zjawiska?
Zdjęcie z artykułu: Niewolnictwo XXI wieku. Jak wygląda współczesny handel ludźmi?
Niewolnictwo XXI wieku. Jak wygląda współczesny handel ludźmi?źródło:Eastern Education Television Network Inc. / APT Worldwide

„Ten film to nie tylko przelotne spojrzenie na zjawisko niewolnictwa we współczesnym świecie. Chcemy pobudzić nim widzów do działania" - deklarują twórcy „Niewolnictwa XXI wieku". W jaki sposób chcą do tego doprowadzić? Opowiadając historie trójki odważnych ludzi, którzy w Indiach, Togo i Pakistanie na własną rękę walczą z niewolnictwem.

Sunitha Krishnan jest indyjską zakonnicą. Prowadzi 17 szkół dla dziewcząt, które uratowała z domów publicznych, a także dla dzieci prostytutek oraz dzieci zakażonych HIV. Sunitha prowadzi też intensywne działania na rzecz zmiany prawa w swoim kraju, a także samodzielnie organizuje „naloty" na domy publiczne, gdy policja, którą prosi o interwencję, okazuje się zbyt opieszała. Dziewczęta, które ma pod opieką, uczy między innymi tego, jak założyć firmę i utrzymać się z pracy własnych rąk.

Symphorienne Kessouagni mieszka na wsi w Togo. Tsamtejsi rodzice bardzo często wysyłają swoje dzieci do mieszkających w miastach bogatszych krewnych. Chcą zapewnić swojemu potomstwu lepszy byt, lecz, niestety, mali Togańczycy bardzo często kończą w rękach „pośredników", którzy przemycają dzieci przez granicę i sprzedają jako niewolników. Symphorienne wyszukuje ofiary handlarzy niewolnikami, nakłania je do ucieczki lub negocjuje dla nich wolność. 17 byłych dziecięcych niewolników mieszka dziś wraz z nią.

Ansar Burney jest adwokatem w Karaczi. Jego misją jest ratowanie młodych pakistańskich chłopców, sprzedawanych i wysłanych na Bliski Wschód, gdzie zatrudniani są do niewolniczej pracy jako ujeżdżacze wielbłądów. Dzieci zmuszane są tam do ścigania się po 12-14 godzin dziennie na usytuowanych na pustyni torach wyścigowych. Wielu z małych dżokejów ginie, po upadku z grzbietu wielbłąda. Ansar żąda od Zjednoczonych Emiratów Arabskich, by zakazały tego procederu. ZEA ogłosiły już, że mali dżokeje zostaną zastąpieni robotami.

Na ile skuteczne mogą być działania zwykłych ludzi, którzy walczą ze współczesnym niewolnictwem? Czy warto angażować się w zwalczanie tego okrutnego procederu? Czy walka z międzynarodową siecią bezwzględnych przemytników powinna być zadaniem zwykłych obywateli, czy raczej państw i instytucji międzynarodowych?

Redakcja 08/07/2014

Zobacz koniecznie

Przeczytaj też

Nie przegap!