Krystyna Pałka ofiarą sabotażu? Co się wydarzyło w Soczi?

Reprezentantka Polski w biathlonie, Krystyna Pałka, twierdzi, że podczas igrzysk w Soczi doszło do sabotażu. Biathlonistka, którą uznano za główną winowajczynię przegranej Polek, wysuwa poważne oskarżenia, jakoby ktoś przestawił jej przyrządy celownicze w karabinie.

Krystyna Pałka jest czołową polską biathlonistką, jednak jej występ w sztafecie na igrzyskach w Soczi był katastrofą. Spudłowała aż siedem razy, a trafić do celu udało jej się tylko raz. Pałka uważa, że nie była to wina jej postawy i oskarża kogoś o przestawienie jej karabinu.

"Przykro mi to mówić , ale już jest pewne, że przed biegiem sztafetowym ktoś przekręcił przyrządy w moim karabinie. Jeśli się potwierdzi przypuszczenie odnośnie osoby, która to zrobiła będzie to wielki szok dla wszystkich" - napisała na Facebooku.

Co wydarzyło się w Soczi?

Po udanych występach Polek w pierwszych biegach igrzysk, wszyscy liczyli na to, że nasze reprezentantki zajmą wysoką pozycję w sztafecie. Niestety, już po pierwszym biegu przegrana była pewna. Krystyna Pałka, która wystartowała jako pierwsza, spudłowała aż 7 na 8 razy, przez co musiała pokonać cztery rundy karne. Postawiło ją to na końcu stawki. Jej współzawodniczki starały się dogonić swoje rywalki, jednak ostatecznie ukończyły bieg zajmując 10 miejsce. Oczywiście, wszyscy za przegraną obwiniają Krystynę Pałkę i jej nieudany start.

Jak Krystyna Pałka komentuje swój występ?

- Krystyna po swoim występie była w szoku - Patrząc na stratę wynikającą z rund karnych i dobierania amunicji, to z łatwością wygrałybyśmy. To niezrozumiałe dla mnie, skąd taka różnica w strzelaniu, jestem w szoku. Po biegu usłyszałam od trenera, że moje strzały znalazły się pod tarczą. Być może ustawienie broni miało znaczenie. Na przestrzeliwaniu było dobrze - komentuje. 

Biathlonistka uważa, że jej postawa była prawidłowa, a winę za jej porażkę ponosi ktoś inny. Oskarża kogoś o przestawienie w jej karabinie przyrządów odpowiadających za celność. - Po biegu celownik był w innej pozycji niż przed biegiem. A strzały padały w zbyt dużej odległości od centrum, od tej czarnej kropeczki na tarczy. I co najważniejsze: wszystkie strzały były w tym samym miejscu pod środkiem tarczy. Jestem nawet przekonana, że gdyby karabin nie był przestawiony, to wszystkie strzały byłyby celne.To nie był błąd postawy, jak mówili moi krytycy, tylko ewidentnie przestawione przyrządy celownicze. Jest kilku świadków, którzy potwierdzają moje przypuszczenia - tłumaczy w rozmowie z sport.tvn24.pl.

W rozmowie z rmf24.pl biathlonistka tłumaczy, że jej karabin został przestawiony o 10 skoków. Z doświadczenia wie, że gdyby pudłowała, to jej strzały byłyby rozproszone, a przecież wszystkie znalazły się w tym samym miejscu - 10 skoków w górę i wszystkie trafiłyby do celu.

Kiedy doszło do sabotażu?

Tuż przed biegiem tylko dwukrotnie rozstawiałam się z moim sprzętem. Dawałam karabin pod opiekę naszemu fizjoterapeucie, Dawidowi Grafowi. Ale jego wykluczam z kręgu podejrzanych. Wiem, że był moment, kiedy raz opuścił miejsce, gdzie stały karabiny. Wtedy wystarczyło, że ktoś lekkim ruchem ręki zmienił ustawienie celownika - przekonuje Krystyna Pałka.

Co teraz?

Należy potwierdzić przypuszczenia Krystyny Pałki, która ma już pewne podejrzenia co do sprawcy sabotażu. Oskarżenia są jednak na tyle poważne, że nie zamierza wymieniać nazwisk. - Jest możliwość zdobycia nagrań z kamer, zrobię wszystko, by udało się odtworzyć ten czas sprzed startu. Monitoring dużo da. Rozmawiałam na ten temat z trenerem, on ma kontaktować się ze związkiem, by wysłać prośbę do organizatorów, żeby przekazali nam nagrania. Powtórzę jeszcze raz - robię to tylko dla siebie. Muszę to wyjaśnić - mówi w wywiadzie dla rmf24.pl.

Jeśli okaże się, że polska reprezentantka ma rację, nazwisko sabotażysty zostanie upublicznione.

Tagi: fokus tv,

Redakcja 01/05/2016

Obejrzyj też

Zobacz koniecznie

Przeczytaj też

Nie przegap!