Koszmarna wyprawa. Jak przemyt kokainy z Limy zruinował życie potencjalnego kuriera

Witamy u celu podróży! Czeka cię teraz długi wyrok w przepełnionym więzieniu, bardzo daleko od domu. Seria „Koszmarna wyprawa" przedstawia prawdziwe historie ludzi, którzy podczas pobytu za granicą wpadli w tarapaty. Przemyt alkoholu i narkotyków, zakazana miłość, niefortunne spotkania z miejscowymi przestępcami stają się początkiem koszmaru.




Robert Pringle był 41-letnim dyrektorem dwóch przedsiębiorstw w Kapsztadzie w RPA. Chociaż żył w separacji z żoną, nie czuł się samotny. Dużo czasu spędzał ze swoim dziesięcioletnim synem, co sprawiało mu wiele radości. Prowadzone przez niego firmy prosperowały nadzwyczaj dobrze. Tak dobrze, że niekiedy nie dawał sobie rady ze zrealizowaniem swoich zawodowych obowiązków. Czuł się śmiertelnie zmęczony.

Pewnego dnia kolega zaproponował mu remedium na przepracowanie – poczęstował go kokainą. Robert od razu poczuł się lepiej. Niewiele trzeba było czasu, by uzależnił się od narkotyku, na który dziennie wydawał nawet 200 dolarów.

Niestety, w jego życiu prywatnym zaszły niekorzystne zmiany. Jego była żona wyjechała za granicę i zabrała ze sobą syna. Robert mógł się z nim widywać już tylko raz w roku.

Wkrótce potem sprawy przybrały jeszcze gorszy obrót. Robert stracił pracę. Załamany rozpoczął leczenie odwykowe. Gdy wyszedł ze szpitala nie miał już pracy, oszczędności ani rodziny.

Pewnego dnia spotkał na ulicy kolegę, z którym przebywał na oddziale odwykowym. Mężczyzna zaproponował mu pracę - przewiezienie transportu kokainy z Peru. Gdy dotarł do Limy i odebrał kokainę zdał sobie sprawę, że to, co robi jest bardzo nierozsądne. Wyrzucił narkotyk, w nadziei, że w ten sposób pozbędzie się problemu. Już niebawem miał się przekonać, jak bardzo się mylił.

Redakcja 30/09/2014

Zobacz koniecznie

Przeczytaj też

Nie przegap!