Czy urządzać imieniny i urodziny w miejscu pracy?

Niektórzy pamiętają zapewne czasy PRL, gdy bujnie pleniło się obchodzenie imienin i urodzin – w miejscu pracy. Ba, „święta” owe były wręcz wyczekiwane. Po zmianie ustrojowej w naszym kraju, wydawało się, że huczne obchodzenie imienin i urodzin odeszło do lamusa. Czy naprawdę?

Czy urządzać imieniny i urodziny w miejscu pracy?

Jedna z moich znajomych mawia: „Najpierw obowiązek, a potem przyjemność”. Słuszna ta uwaga, może być w pewnym sensie odpowiedzią na powyższe pytanie. Nie ma bowiem nic gorszego niż łączenie obowiązków z przyjemnością. Traci na tym i jedno, i drugie, a także sam ich uczestnik.

Jak to dawniej bywało

Niektórzy pamiętają zapewne czasy PRL, gdy bujnie pleniło się obchodzenie osobistych uroczystości – imienin i urodzin – w miejscu pracy. Ba, „święta” owe były wręcz wyczekiwane. Solenizant, bądź jubilat zjawiał się w robocie – tak, tak, bo świętowano od fabryk po biura – objuczony ciastami, cukierkami i innymi łakociami, a także napitkami, w tym alkoholowymi, a jakże. Bo chociaż obowiązywał zakaz picia w pracy, nie był on nazbyt rygorystycznie przestrzegany. Było raczej jak w powiedzeniu słynnego satyryka Jana Pietrzaka: „W Polsce wszyscy piją, nawet buty...”. Gdy zaczynały się te osobiste obchody, koledzy wręczali, oczywiście, solenizantowi, kwiaty lub drobne prezenty i... o pracy w miejscu pracy nie było mowy. No cóż – raz cukiereczek, raz kieliszeczek i jeszcze kawka... W najlepszym wypadku praca była pozorowana, albo szła opieszale... Słowem - roboczodzień był zmarnowany.

Czasy PRL minęły, czy zmienił się styl obchodów?

Po zmianie ustrojowej w naszym kraju, wydawało się, że huczne obchodzenie imienin i urodzin odeszło do lamusa. Zaostrzyła się dyscyplina pracy, m.in. dlatego, że brakuje miejsc zatrudnienia; a ten który pracuje ma być sprawny i wydajny. Za picie alkoholu w pracy, teraz ją się traci... Niemniej obyczaj świętowania osobistych jubileuszy znów chyłkiem wkracza do pracowniczych społeczności. Obserwujemy, jak coraz częściej, ktoś ze współpracowników, niby mimochodem, po przyjściu do pracy stawia na ogólnodostępnym meblu (stolik, biurko) – a to pudełko ciasteczek, a to czekoladek, a to cukierków etc., a co ambitniejsi przynoszą własnoręcznie zrobione łakocie. Wtedy ktoś pyta niewinnie: „A z jakiej to okazji?”. „Mam imieniny, urodziny...”, odpowiada, w zależności od okoliczności, fundator i zaprasza kolegów do częstowania się. Wówczas koledzy rzucają się do życzeń (ten kto się odcina, wychodzi na chama), a w ekstremalnych warunkach nawet składają się - szybko i nerwowo - na kwiaty, bądź prezent... Już kilka razy byliśmy – bez uprzedniego zapytania, czy dołożymy się do prezentu urodzinowego kolegi (koleżanki) – zmuszeni do partycypowania w podarunku, a sumy oscylowały około 20 złotych. Niby niedużo?! Może nie... Ale ziarnko do ziarnka... i stówy nie ma!

Jak to robić elegancko - nie robić!

Wymuszanie na współpracownikach świętowania z bardzo osobistych okazji, jakimi są imieniny (nawet jeśli popularne) i urodziny, jest głębokim NIETAKTEM. Rozumiemy, że pracując z kimś przez kilka lat zżywamy się z nim, a nawet – czasami – zaprzyjaźniamy – ale to nie powód, by zmuszać WSZYSTKICH pozostałych do tych obchodów. Imieniny, a tym bardziej urodziny należy czcić POZA miejscem pracy, w gronie rodziny i przyjaciół, których CHCEMY widzieć przy naszym domowym stole. Wymuszanie serdeczności na kolegach z pracy z okazji naszego małego święta jest HIPOKRYZJĄ. Nie wszyscy współpracownicy muszą nas lubić, a i my nie za wszystkimi wskoczylibyśmy w ogień. Po co zatem przyjmować fałszywe uśmiechy i życzenia.

Ta hipokryzja nasila się, gdy jesteśmy szefem. Nikt nie chce podpaść, bez względu na to, czy jest dobrym, czy złym pracownikiem, więc będzie świętował imieniny przełożonego z zapałem. Tyle że ten przełożony jest bardzo ZŁYM szefem, jeżeli pozwala sobie na prywatne uroczystości w pracy.

Powtórzmy: w pracy mamy do wykonania konkretne zadania. Trwonienie czasu przeznaczonego na nie jest niemoralne, nieetyczne. Pobieramy bowiem za nie wynagrodzenie. Imieniny i urodziny, to nasza osobista sprawa i nikt NIE MA OBOWIĄZKU świętować je z nami w pracy. Jeśli nigdy nie zaprosiłeś kolegów z pracy na swoje prywatne uroczystości do domu, to znaczy, że nie lubisz ich na tyle, by tym bardziej obchodzić z nimi swoje iminieny, bądź urodziny w pracy. Proponujemy zatem hasło, do powieszenia na ścianie w miejscu pracy: „Imienin i urodzin nie świętuję w pracy!”. I tego się trzymajcie! 

Tagi: fokus tv,

Redakcja 03/01/2012

Zobacz koniecznie

Przeczytaj też

Nie przegap!