Broń na gąsiennicach - historia czołgów

Już Leonardo da Vinci próbował zaprojektować pojazd wojenny, który służyłby do walki z wrogiem i bezpiecznego transportu ludzi czy broni na placu boju. XVI-wieczny szkic autorstwa renesansowego geniusza jest uznawany za pierwszy w dziejach projekt czołgu. Była to okrągła konstrukcja, przypominająca latający spodek na kołach, zrobiona z metalu i drewna, napędzana siłą mięśni pojedynczego człowieka, siedzącego w środku i kręcącego korbą. Machina pozostała rysunkiem na papierze aż do czasów współczesnych, gdy została zrekonstruowana. Dziś stoi w muzeum czołgów w Izraelu.
Zdjęcie z artykułu: Broń na gąsiennicach - historia czołgów
czołgźródło:pixabay/SoCali

Czołg został wymyślony na nowo zaledwie sto lat temu. Wszystko dzięki przypadkowemu olśnieniu pewnego brytyjskiego oficera i wsparciu, jakiego udzielił mu sam Winston Churchill. Do wydarzenia tego doszło 19 października 1914 roku. Ernest Dunlop Swinton (1868–1951) jechał samochodem, w pewnym momencie przypomniał mu się list od pewnego znajomego z opisem pojazdu rolniczego na gąsienicach widzianego w Antwerpii. Swinton pomyślał, że takie rozwiązanie może świetnie się sprawdzić także na wojnie. 

Mały Willy i Stonoga

Najpierw powstał tak zwany Mały Willy. Pojazd skonstruowali Brytyjczycy w 1915 roku. Szybko stworzono kolejną wersję czołgu, zwaną Dużym Willym, Stonogą albo Matką. Właśnie ta maszyna, produkowana od 1916 roku pod nazwą Mark 1, była pierwszym czołgiem faktycznie wykorzystanym w boju. Rozwijała prędkość do 5,95 km/h i miała maksymalnie 12-milimetrowy pancerz. Nowemu rodzajowi pojazdu nadano nazwę Tank („zbiornik”), żeby ukryć przed wrogiem jego przeznaczenie. Wielki dzień czołgu Mark 1 nadszedł 15 września 1916 roku. Wtedy maszyny te, pierwszy raz wzięły udział w bitwie pod Sommą, największej w dziejach I wojny światowej. Nowe wynalazki ostatecznie udowodniły swoją wartość 20 listopada 1917 roku w bitwie pod Cambrai, gdy do natarcia ruszył złożony z 476 pojazdów korpus czołgów. Był to pierwszy zmasowany atak pancerny. Były też pierwsze porażki, takie jak duże straty wśród francuskich Schneiderów w bitwie pod Berry au Bac. One przyczyniły się do intensywniejszych prac nad coraz lepszymi pojazdami nowego typu, a w rezultacie do powstania modelu Renault FT-17 w 1917 roku. Był to lekki dwuosobowy czołg o zastosowanej pierwszy raz, obrotowej wieży i pancerzu o grubości do 22 milimetrów. 

Czołg, którego nie widać

Od tamtych czasów, czołgi zmieniły się nie do poznania. Mimo upływu lat nic nie wskazuje na koniec ich ery i pojawiają się coraz to nowe koncepcje ich rozwoju. Podczas gdy pierwszy czołg zastosowany w boju miał 12-milimetrowy pancerz, dzisiejsze pokryte są kilkusetmilimetrowym, a dokładne dane na ten temat nie są podawane do publicznej wiadomości. Wynaleziono tak zwany pancerz reaktywny, zawierający materiały wybuchowe, a także aktywny, zwalczający nadlatujące pociski. Jeszcze podczas II wojny dowódcy musieli wychylać głowy z pojazdów podczas walk. Dziś są to pojazdy klimatyzowane, pozwalające na niewychodzenie ze środka przez całą dobę, a załoga jest chroniona szczelnym pancerzem przed atakami chemicznymi i biologicznymi. Mark I rozwijał prędkość niespełna 6 km/h, a przykładowo M1 Abrams, jeden z czołgów trzeciej generacji, potrafi rozpędzić się do 72,42 km/h. Od paru lat rozwijana jest też koncepcja niewidzialnego pojazdu pancernego, który dzięki nowoczesnej technologii niczym kameleon mógłby wtapiać się w otoczenie.

.. Wszystko o serialu Weterani. Wyrwani śmierci

Redakcja 18/05/2017

Zobacz koniecznie

Przeczytaj też

Nie przegap!